Hejka Kochani:)
Dzisiaj post bardziej włosowy, jednak makijaż też jest :) Taki na szybko, bo chciałam się skupić na włosach, Ci co obserwują mnie na FB, wiedzą że po paru miesiącach czerwieni zamarzyła mi się zmiana, jednak od początku wiedziałam , że nie będzie to łatwe już raz jej się pozbywałam, brąz nie załapał więc trzeba było robić czarnym. Generalnie plan finalny miał być inny myślałam o pomarańczu lub rudości, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie, chce zostać blondyną! No to wyzwanie sobie rzuciłam niezłe, od razu najskuteczniejszy i najbardziej niszczący włosy rozjaśniacz Joanna, pewnie większość z Was go zna, wiadomo, że jak on nie ruszy to już nic, efekt po rozjaśniaczu już mi się podobał, takie różowo białe ombre hihi Jednak na kolejne 40 min założyłam blond L'oreala nie mogę przypomnieć sobie numeru, a opakowanie już wyrzuciłam, w każdym bądź razie chciałam taki normalny blond bardziej ciemny, nie jakiś tleniony.
No i wyszło jak wyszło, mam taki balayago - ombrowy look .
Co myślę o efekcie?
Generalnie to mi się podoba, moim zdaniem wygląda jak efekt zamierzony, bo na żywo fajnie kolory przechodzą, jednak trochę czuję się jakbym była w peruce, nie dość że włosy inaczej zaczesane to jeszcze inny kolor, ale to na pewno kwestia przyzwyczajenia.
Czy zostanie on ze mną na dłużej, sama jeszcze nie wiem, znając mnie jeszcze pięćdziesiąt razy zmienię zdanie, więc pożyjemy zobaczymy, ale widzę że ja tu poemat piszę, a zdjęć dalej nie ma, więc już nie przedłużam, bo jestem strasznie ciekawa Waszego zdania!
Gdy fotki się zgrywały ja już pisałam post, po ujrzeniu ich pierwsze co chce Wam powiedzieć to że starałam się żebyście jak najlepiej zobaczyły kolor, a po drugie w rzeczywistości jest on jaśniejszy! Zdjęcia robione przy lampie, w najbliższym czasie postaram się wkleić Wam foty przy dziennym świetle, a tymczasem z ogromną niecierpliwością czekam na opinie .
Buźka :**